niedziela, 10 lipca 2011

Nocny koszmarek

Pierwszy raz w życiu miałam koszmar, o którym wciąż nie mogę zapomnieć. Jak mój mózg mógł mi coś takiego zrobić! myślałam, że się przyjaźnimy! Wymyślił wszystko co może być najgorsze. Ślub klientów równie niemiłych jak ich goście, rozwalające się obiektywy podczas ceremonii odbywającej się w jakimś dziwnym miejscu (kulały się po podłodze, łapałam je, a jak już złapałam to za każdym razem okazywało się, ze czegoś brakuje), rozładowująca się bateria, szczudlarze ubrani na czarno w teatralnych maskach z ciągnącymi się wstążkami (a to akurat mi się podobało...nawet zrobiłam im kilka fajnych zdjęć..) zacinająca się migawka (efekt tego, ze w rozpaczy podpinałam wybrakowane obiektywy..)BOSZ! Nigdy więcej takich snów! Możliwe, że dziś pojadę na sesję ślubną...mam się bać? czy jak? sesja m.in. w zbożu - tam obiektywu już nie znajdę! Ciekawe czy w senniku jest pozycja - uciekający obiektyw. Ktoś powinien wymyślić sennik dla fotografa ;)
I żeby bez foty nie było to wrzucam coś śpiącego :)

poniedziałek, 4 lipca 2011

Młodzi w plenerze :)

Taki ot szybki przed-plener..
Na właściwy plener udamy się jak pogoda się nad nami ulituje. Póki co kapie i kapie, a my czekamy aż przestanie kapać i kapać :) Zawzięło się i koniec.



piątek, 1 lipca 2011

Magda we Wrocławiu

Nauka, testy, etapy, rozmowy, stresy..Tak wyglądały moje dni ostatnio. środowy telefon wszystko zmienił :) głos pani w słuchawce "przyjmujemy panią" wywołał falę euforii :) Noooooo w końcu! :) I nagle znalazłam się we Wrocławiu i popijałam przepyszne piwo miodowe w dobrym, kulturalnym, wcaleniezwariowanym (hłehłe) towarzystwie, z którym późną nocą zalewając się łzami ze śmiechu, wlokłam się ku miękkiemu łóżku po schodach tysiąc razy zapalając światło, które tysiąc razy gasło:) Wiem, przydługie zdanie ale równie dłuugo się szło, schodek, wybuch śmiechu, uciszanie się, echo klatki schodowej, ciemność, plaskanie po ścianach rękami, światło, zaś uciszanie -ciiiiii.. i atak śmiechu, ciemność...maaaatko, śmiech, gmeranie w zamku kluczami, ciiiiii, śmiech... w końcu jest! łózko. bach! i CISZA, tylko roleta okienna stukała ale nie miałam siły wstawać więc stukała...i wstała Karina :)) Tak oto zaczął się nowy etap w moim życiu.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Wakacyjnie

Wraz z dziećmi z uroków wiejskiej sielanki korzysta nasz kocur :) Co prawda korzysta już tak sobie od dobrych 2 miesięcy, kiedy podczas wielkanocnego wypadu okazało się, że wolny wybieg go nader interesuje, a instynkt jest silniejszy niż strach przed kotami autochtonami :) Zostawiliśmy go więc na wsi w przekonaniu, że tam będzie mu lepiej. Dłuuugo cedził do kuwety zanim zaskoczył, że może to robić na dworze ;) Dziś "złowił" pierwszą mysz i stał się pełnoprawnym kotem wiejskim :) Jestem z niego dumna, chociaż brakuje mi go...

środa, 22 czerwca 2011

Wakacyjne dzieciaki i falafele

Następny rok szkolny zamknięty. Uff co za ulga :) Oczywiście dla mnie :) Przez dwa miechy nie będę budziła dzieci rano (czad!), nie będę pilnowała odrabiania lekcji, (mega czad!), sprawdzała zeszytów z bykami i książek (ulga jak cholera), nie będę odpytywać z tabliczki mnożenia (ledwo to przeżyłam), nie będę sprawdzała plecaków (wyrzucanie kamieni różnego kalibru, patyczków, klocków, zabawek na rzecz zeszytów i piórnika...walka z wiatrakami) i co najpiękniejsze nie będę miała wyrzutów sumienia z powodu złej oceny (moi chłopcy to nie aniołki). Dwa miesiące spokoju. Zamieszczam posta z dnia dzisiejszego i idę się napić wina. Świętowaliśmy dziś koniec roku! Najpierw były moje ulubione falafele i pyyyyszna kawa, a potem spotkanie z córkami koleżanki na placu zabaw (kolanka na jednym ze zdjęć są własnością jednej z nich heh) i spacer pod palmami w kierunku auta. Było miło.