Uwielbiam dolnośląskie klimaty, chyba tylko tam czuję się jak w domu. Tym bardziej miło mi było znów gościć w tych rejonach. Szybka piłka, wyjazd rano, powrót późnym wieczorem, dzień wcześniej impreza u znajomej zakrapiana cytrynówką (się w miarę pilnowałam...żeby nie było..) awaria na autostradzie - latające odważniki i trzęsąca się kierownica (zawrotna prędkość hajłejowa max 50na h..lekki wkurw i telefoniczne konsultacje z mężem - wszyscy, których wcześniej wyprzedziłam teraz biorą mnie jak leci), młody obsługiwacz stacji benzynowej w Niemodlinie pomagający przy rozkładaniu lewarka (dla czystego sumienia zostawiłam mu browara w puszeczce) nooo i takietam :) Przy okazji wpadłam do mamusi, zjadłam krokieta, pogłaskałam kota, a w drodze powrotnej oczy prawie na zapałki. I znów kilkaset km w kieszeni..auto mi sporo pali..cza podnieść ofertę - se myślę... :))) albo furę zmienić..zaś zapomniałam przełączyć na gaz jessssu!
Taki ot szybki przed-plener.. Na właściwy plener udamy się jak pogoda się nad nami ulituje. Póki co kapie i kapie, a my czekamy aż przestanie kapać i kapać :) Zawzięło się i koniec.
Wczoraj udało nam się złapać trochę fajnej, jesiennej pogody, dziś za oknem nie jest już tak miło. Kamila, a tak sie martwiłas o słońce :) Dzięki za super atmosferę bo myślę, ze to dzięki niej Daniel dał sie namówić na kilka pomysłów. A zarzekał się, że nie bedzie skakał :) hihi
Sierpniowa sobota. Piękna, młoda para ślubuje sobie milość i wierność do końca życia, a potem na romantycznej kasztanowej alei pożycza od napotkanej starszej pani bicykl, którym to Pan Młody mknie przed siebie niczym oszalały - zapewne oszalały z miłości do swej żony. Słońce świeci im w twarze, komary szaleją, a wokół nich biega jakaś dusza ze szkłem jak nawiedzona :) Biega bo chce uwiecznić te ich chwile szczęścia. A potem przycupną zmęczeni w cieniu drewnianego domku i będą delektować się tym cieniem po to aby zaraz wskoczyć w grono roztańczonych gości i szaleć do późnego wieczoru. O jaki mily to był dzień :)