Ta przesympatyczna para z dolnego śląska zaprosiła mnie abym wykonała reportaż fotograficzny w tak ważnym dla nich dniu. To był super dzień z różnych powodów. Uwielbiam dolny śląsk, lubię robić zdjęcia w lokalu który moja para miała na ten dzień wynajęty, pogoda była piękna, para (jak juz wspomniałam) przesympatyczna a goście chętni do zabawy. Asia - kobieta delikatna zaskoczyła mnie swoją siłą z jaką rąbneła siekierą w drewniany klocek na bramie, otrzepała dłonie i poszła dalej z uśmiechem :) no pełen szacun. Nie wspomnę o uroczej wpadce przy ołtarzu kiedy to Asia dostała ataku śmiechu :) Fajnie wraca się myślami do takich sytuacji, ooj fajnie. Pozdrowienia dla bohaterów tego dnia!
Próba rysowania serduszek w powietrzu :) wszyscy chętnie pozowali tylko deficyt światełek dał sie odczuć. Następnym razem zaopatrzę się w latarki :)
...to chciałam uaktualnić bloga bo tochę go zaniedbałam. To takie wakacyjne zaniedbanie, takie niewinne i takie beztroskie :) Lipiec minął a ja już zaliczyłam kilka ślubów, wyjazd nad morze, jeszcze inny pod namioty, zbieranie porzeczek i robienie soków (nie wspomnę o tym jak 1,5 dnia spędziłam na robieniu kulek w zalewie ze świeżo złowionych leszczy) i takie tam jeszcze wakacyjne drobnostki. Uaktualniać będę więc z wielkim opóźnieniem bo jutro znów na krótki moment wyjeżdżam :) Pozdrawiam więc wakacyjnie!
Niedawno miałam okazję spotkać sie z Magdą i Piotrem aby wspólnie dokończyć dzieła, które zaczęliśmy w dniu ich ślubu :) Pamiętam niesamowity upał i całe szczęście, ze moi modele na planer upatrzyli sobie starą cementownię. Miejsce było zacne, światło cudne momentami i ten chłód bijący od tych murów...miodzio :) Pracowało się super! Zdziwiłam się tylko, że podczas zdjęć deptało nam po piętach jeszcze kilka innych ślubnych par. Czułam się jak w parku w Pszczynie w sobotnie popołudnie :) Ale dalismy radę, humory nam dopisywały i powstały fajne zdjęcia a to najważniejsze.