...to chciałam uaktualnić bloga bo tochę go zaniedbałam. To takie wakacyjne zaniedbanie, takie niewinne i takie beztroskie :) Lipiec minął a ja już zaliczyłam kilka ślubów, wyjazd nad morze, jeszcze inny pod namioty, zbieranie porzeczek i robienie soków (nie wspomnę o tym jak 1,5 dnia spędziłam na robieniu kulek w zalewie ze świeżo złowionych leszczy) i takie tam jeszcze wakacyjne drobnostki. Uaktualniać będę więc z wielkim opóźnieniem bo jutro znów na krótki moment wyjeżdżam :) Pozdrawiam więc wakacyjnie!
Niedawno miałam okazję spotkać sie z Magdą i Piotrem aby wspólnie dokończyć dzieła, które zaczęliśmy w dniu ich ślubu :) Pamiętam niesamowity upał i całe szczęście, ze moi modele na planer upatrzyli sobie starą cementownię. Miejsce było zacne, światło cudne momentami i ten chłód bijący od tych murów...miodzio :) Pracowało się super! Zdziwiłam się tylko, że podczas zdjęć deptało nam po piętach jeszcze kilka innych ślubnych par. Czułam się jak w parku w Pszczynie w sobotnie popołudnie :) Ale dalismy radę, humory nam dopisywały i powstały fajne zdjęcia a to najważniejsze.